SWKS ma kolejnego MIstrza Polski

Warecki Klub strzelecki

Pojawiła się oficjalna galeria, więc jest okazja odpowiedzieć trochę o formule samych zawodów dla osób nie strzelających long range lub nie strzelających wcale.

Po pierwsze, co to były za zawody? Odpowiedź prosta: Długodystansowe Mistrzostwa Polski F-Class wpisane do oficjalnego kalendarza PZSS (Polski Związek Strzelectwa Sportowego). Mistrzostwa są organizowane od 2010, natomiast same długodystansowe zawody F-class są organizowane od 2009, co czyni je najstarszymi obok Longshot (04.2009) zawodami długodystansowymi w Polsce. Nie biorę przy tym pod uwagę edycji z lat 2007-2008, bo one były zawodami benchrestowymi.

Po drugie, co, gdzie, jak? Zawody są organizowane przez Rafał Walczowski pod patronatem Klubu Strzeleckiego przy Zarządzie Okręgowym LOK w Krakowie i są częścią corocznego cyklu czterech zawodów. Trzy z nich odbywają się w Skarżysku na strzelnicy Casul, a czwarte na poligonie obok Drawska Pomorskiego jako Long Range European Cup przy współpracy z niemieckim BDS oraz Federacją ISB.

Zawody odbywają się na dystansach 300, 600 i 800 metrów oraz na dystansie dodatkowym (w Skarżysku 1000 yardów, w Drawsku 1000+ metrów). Strzela się po 10 strzałów na dystans (+ w niektórych kategoriach 3 strzały próbne).

Z czego się strzela? Temat rzeka – ogólnie z wszystkiego, od kalibru 0.223 do .338, a w Drawsku również do 0.50BMG (osobna kategoria Ultra-Magnum). Szczegóły klas sprzętowych można znaleźć na stronie regulaminu F-class.pl

Ogólnie – przy strzelaniu na najdalsze dystanse na wynik ma dosłownie wszystko. Zmiana ciśnienia albo wilgotności potrafi sprawić, że pocisk będzie lecieć zupełnie inaczej. W efekcie nastawy z dnia treningowego podczas zawodów dadzą na tarczy przestrzeliny np. 40 cm za nisko. Ale największym przeciwnikiem jest wiatr. Upraszczając – im cięższy pocisk z wyższym współczynnikiem balistycznym BC, tym mniejszy jego opad z powodu odległości i mniejsza wrażliwość pocisku na wiatr. Prawdziwym masochizmem jest strzelanie z kalibru .223, bo leciutki pocisk z mizernym BC zwiewa nawet najlżejszy podmuch. Dla zobrazowania – praktycznie niewyczuwalne podmuchy bocznego wiatru np. 1m/s przesuwają punkt celowania na 800 metrów o metr. Jeśli przegapi się taki podmuch, to swoją przestrzelinę można znaleźć w tarczy sąsiada. Z karabinu w takim kalibrze startowałem do zeszłego roku w klasie semi-auto standard. Było super, pod warunkiem że nie wiało lub wiatr był widoczny. W końcu stwierdziłem, że to za dużo wrażeń jak dla mnie i przesiadłem się na kaliber .308Win, w którym podobny podmuch przesuwa pocisk 'tylko’ o 60 cm 😅 Ale sprzęt z którego strzelam opiszę już w kolejnym poście 😀

UDOSTĘPNIJ POSTA INNYM!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
WhatsApp
Print